Rumunia jeszcze prawdziwa.

Wesoły Cmentarz w Sapancie

Sześć osób, dwa samochody, jedna butla z gazem. Rumunia przywitała nas, jak to na Rumunię przystało, dość mrocznie. Granicę przekroczyliśmy późnym popołudniem, ulice były już mocno wyludnione. Problemy ze znalezieniem kantoru i lekka obawa czy przed zmrokiem zdążymy dotrzeć do Sapanty, naszego pierwszego celu. Nie chcieliśmy przecież pobłądzić na zdradliwych górskich ulicach północnej części kraju. Pierwsze co rzuciło się w oczy to rozmach z jakim buduje się nowe domy oraz klasa samochodów poruszających się po miastach. Unia Europejskia spadła na…

Czytaj dalej