Irlandia. Jak pogodziłem się z Fenrisem.

MUZYKA DO CZYTANIA: Eivor – Trollabundin Wszystko zaczęło się w roku 2010, gdy przez Polskę przelewała się potężna powódź. Trwały Juwenalia, a moje Opole zalewały strugi deszczu. Ochotnicy chodzili nad brzeg Odry by umacniać wały, studenci zamiast na zajęcia, chodzili wynosić książki z dolnych pięter uniwersyteckich bibliotek. Wówczas jeszcze nie wiedziałem, że cała ta heca to moja wina. Po raz kolejny przekleństwo objawiło się w roku 2011, gdy huragan Irene uderzył we wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Kataklizm przetrwałem w stosunkowo bezpiecznych…

Czytaj dalej