Szwajcarski Jam Session

Mężczyzna i gitara stawali się jednością. Dłonie wrastały w struny, rozmazywały się gdy potężne, czarne palce sunęły po gryfie w górę i w dół. Czarna koszula przylegała do masywnego ciała i z każdą chwilą rosły na niej kolejne ciemne plamy. Czarne, zmarszczone czoło mokre było od potu.  „Love” – grzmiał spokojny, melodyjny bas – „For the people”. Dum, dum, dumdumdum. „Love” – gitarzysta wiercił nasze dusze swoim głosem – „For the children”. Dum, dum, dumdumdum. „Looove. For the family!”. Mroczne…

Czytaj dalej