Nowy Meksyk – Kraina Oczarowania

Do Nowego Meksyku wjechaliśmy międzystanową „dziesiątką” – z owianego złą sławą miasta Juarez w stronę Las Cruces. Zatrzymaliśmy się tuż za granicą z Teksasem w tzw. Rest Area, żeby rozprostować kości i coś przekąsić. Gdy otworzyliśmy drzwi samochodu upał oblał nas ciężkim, lepkim powietrzem. Było już późno po południu, ale słońce zdawało się o tym nie pamiętać. Gdy szedłem małą wąską alejką w stronę toalet, co chwilę mijałem małe tabliczki ostrzegające – nie schodź ze ścieżki, uważaj na grzechotniki, uważaj na skorpiony. Niestety – tak jak w Teksasie nie spotkałem pumy, tak w Nowym Meksyku nie natknąłem się na grzechotniki. Jak pech, to pech.

 

Gila Cliff Dwellings National Monument

Gila Cliff Dwellings National Monument

 

BILLY THE KID

 

Tuż obok Las Cruces znajduje się mała miejscowość Mesilla, której ryneczek przypominał mi ten w moim rodzinnym Kłobucku – małe, parterowe domki wokół zielonego skweru. Z tą jedną różnicą, że jeden z tutejszych sklepików z pamiątkami urządzony jest w dawnym sądzie, gdzie Billy the Kid został osądzony i skazany na śmierć za morderstwo. Z lokalnego więzienia udało mu się jednak uciec.

Billy the Kid

Billy the Kid

Na ryneczku kupiliśmy kilka indiańskich Pożeraczy Zmartwień – małych laleczek, którym przed snem powierzyć można swoje największe obawy, a które dzięki mocom indiańskich duchów zjadają je. Rano wszystkie troski odchodzą w zapomnienie.

Wieczorem docieramy do Silver City, skąd następnego dnia chcemy wyruszyć do Gila Cliff Dwellings National Monument. Silver City słynie z tego, że swoje dzieciństwo spędził tu jeden z najsłynniejszych zabijaków Dzikiego Zachodu – wspomniany Billy the Kid. Patrick Henry McCarty – takie było jego prawdziwe nazwisko – urodził się prawdopodobnie 17 września 1859 roku, prawdopodobnie w Nowym Jorku. Oskarżany był o zabicie 21 osób, choć prawdopodobnie było ich o kilkadziesiąt więcej, bo w jego czasach nie liczono Indian i Meksykanów, a legendy krążące o rewolwerowcu już za jego życia sprawiły, że ciężko było oszacować prawdziwą liczbę ofiar.

Ulice Mesilla

Ulice Mesilla

W Silver City Kid popełnił swoje pierwsze przestępstwo – napadł na chińską pralnię. Jako bandyta zajmował się przede wszystkim kradzieżą bydła, zamieszany był także w wydarzenia nazywane „Range War” – lokalnej wojny, podczas której bogaci farmerzy walczyli o wpływy w hrabstwie Lincoln. Kid podczas starć zabił szeryfa Brady’ego, dlatego późniejsza amnestia kończąca krwawą jatkę nie objęła jego nazwiska.

Kid wraz z bandą nazywaną Regulatorami zbiegł i zajął się kradzieżą bydła i koni. Zdarzył mu się nawet jeden „polski” incydent – obrabował ranczo farmera Grzelachowskiego. Jedną z najsłynniejszych historii dotyczących Kida jest jego przyjaźń z Patem Garretem, który najpierw należał do bandy Regulatorów, później natomiast został szeryfem hrabstwa Lincoln i polował na swojego dawnego przyjaciela.

Dawny sąd w Mesilla

Dawny sąd w Mesilla

Zaprzysiężenie Garreta na szeryfa rozpoczęło obławę na Billy’ego Kida. W strzelaninie niedaleko Fort Summer zginął przyjaciel Kida, który był z nim od samego początku – Tom O’Foliard. Po wystrzelaniu wszystkich Regulatorów, Kida pojmano. Miał zostać stracony 13 maja 1881 roku.

Kid uciekł jednak z aresztu – jego przyjaciel podłożył broń w toalecie, a Kid brawurowo wydostał się zza kratek zabijając kolejne dwie osoby. Garret zorganizował pościg i wreszcie 13 lipca, nieco przypadkowo, dopadł go i zastrzelił. Śmierci słynnego rewolwerowca towarzyszy wiele legend oraz niedomówień, a Kid będąc bohaterem popkultury, uwielbionym przez gawiedź bohaterem z ludu, pozostał w pamięci mieszkańców hrabstwa – Garret natomiast, choć był stróżem prawa i zabił jednego z największych bandytów, został znienawidzony.

Miasteczko Nowego Meksyku

Miasteczko Nowego Meksyku

O Billy’m Kidzie opowiada wiele fantastycznych filmów – nie tylko westernów, ale także doskonałych obrazów psychologicznych. Szczególnie polecam „Pat Garret i Billy Kid” słynnego Sama Peckinpaha oraz „Młode Strzelby II”, gdzie postać Billy’ego fenomenalnie zobrazował Emilio Estevez.

Dziś Silver City straciło swój dziki charakter – uchodzi w USA za jedno z najlepszych miast na spędzenie jesieni życia.

 

 

 

Gila National Forrest

Gila National Forrest

 

DOMY RZEŹBIONE W SKALE

 

Następnego poranka wjechaliśmy w piękny sosnowy las Gila – rezerwat, w którym niegdyś znajdowały się odkrywkowe kopalnie złota, młyny oraz tartaki. Widokowa trasa, którą jechaliśmy, nosiła urzekającą nazwę Trail of The Mountain Spirit Scenic Byway. Zatrzymując się przy punktach widokowych, oddychając świeżym powietrzem, jechaliśmy w stronę słynnej, wybudowanej wewnątrz skał indiańskiej wioski.

El serpiente

El serpiente

Amerykanie, w miejscach takich jak lasy, rezerwaty czy parki narodowe, skupiają się na opisywaniu przyrody, fauny i flory czy procesów geologicznych, pomijając kulturowe i historyczne ciekawostki. Z jednej strony to nieco rozczarowujące, że na szczytach gór, w punktach widokowych nie można poczytać ciekawych historii o Indianach, z drugiej to zrozumiałe – rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej zostali wytępieni i zepchnięci na margines – dzisiejsi Amerykanie nie mają więc czym się chwalić i nie chcą celebrować czarnej karty swojej historii.

Gdy dojechaliśmy do Gila Cliff Dwellings National Monuments, indiańskiej, wyrytej w skale wioski, upał ścinał z nóg. Po krótkiej mowie strażnika rezerwatu – nie schodź ze szlaku, uważaj na skorpiony, węże i inne paskudztwo – zaczęliśmy krótką, ale męczącą wspinaczkę do amerykańskiego pomnika historii. Na szlaku spotkaliśmy Emanuela, meksykańskiego Amerykanina, z którym dzieliliśmy dzień wcześniej pole kempingowe. Manny, bo tak kazał do siebie mówić, był amerykańskim marine, służył w Niemczech oraz Turcji, obecnie jest na wojskowej emeryturze i dorabia jako kierowca ciężarówki jeżdżąc po południowych stanach USA. „Kocham tę pracę” – mówił – „na kilka dni tylko ja, moja ciężarówka i amerykańskie drogi”.

Pueblo

Pueblo

Manny marzył o tym, by wrócić kiedyś do Europy, zaprosiłem go więc do Polski – może kiedyś przybędzie.

Bogate i bujne lasy Gila zamieszkiwali niegdyś Apache oraz Mogollonie – można się tego dowiedzieć odwiedzając małe muzeum niedaleko wyrytych w skale domostw. Indianie żyli na tych terenach między 100, a 1300 rokiem naszej ery, natomiast same skalne pueblo, czyli indiańską wioskę, wybudowali około roku 1280. Zamieszkiwało je więc tylko jedno pokolenie.

Rzeka Gila

Rzeka Gila

W pięciu tutejszych jaskiniach Indianie urządzili czterdzieści sześć pokoi, a mieszkało tu na raz 8 do 10 rodzin. Mieszkania niewidoczne są z dołu, co sprawiało, że były doskonałym schronieniem, tym bardziej, że temperatura w tym miejscu jest idealna do życia – latem jest tu chłodno, zimą łatwo rozgrzać było jaskinię ogniskami.

Mogollonie zamieszkiwali nie tylko te skalne domy, ich wioski rozmieszczone były w całej okolicy – nad rwącą rzeką Gila, w tutejszych, bogatych w zwierzynę lasach. Niscy, bo mierzący około 160 cm wzrostu Indianie byli wspaniałymi artystami, wyrabiali gliniane naczynia i piękną biżuterię, ich głosy i śmiech niosły się po skałach tutejszych wąwozów. Dziś słychać jedynie ptaki i świerszcze.

<- Poprzedni Post  FANDANGO USA Następny Post ->

SPIS TREŚCI

Indiańskie Pueblo

Indiańskie Pueblo

 

3 komentarze

  1. Beata Strawa

    Na przełomie września i października, wybieram się w czwartą już podróż po Stanach. Przypadek sprawił, że moja trasa będzie bardzo podobna do tej, którą Wy oboje przebyliście. Będę jechała co, prawda z Colorado do Nowego Orlean, ale potem bardzo podobną do Waszej trasą, wybieram się do San Diego w Kalifornii. Dzięki Twoim felietonom, będę miała doskonały przewodnik, który uzupełni posiadane przeze mnie dotychczas. Bardzo dziękuję.

  2. Beata Strawa

    Na przełomie września i października, wybieram się w czwartą już podróż po Stanach. Przypadek sprawił, że moja trasa będzie bardzo podobna do tej, którą Wy oboje przebyliście. Będę jechała co, prawda z Colorado do Nowego Orlean, ale potem bardzo podobną do Waszej trasą, wybieram się do San Diego w Kalifornii. Dzięki Twoim felietonom, będę miała doskonały przewodnik, który uzupełni posiadane przeze mnie dotychczas. Bardzo dziękuję. Beata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *